Październikowy weekend. Deszcz nie przestaje padać, a nas, Seattleites, znów dopada ten dobrze znany dylemat: zostać etatowym couch potato z kubkiem herbaty w dłoni czy jednak założyć przeciwdeszczową kurtkę i wyjść z domu?
You know it’s beginning of spring in Seattle when everyone is obsessed about cherry blossom. Partially because it’s a short period of time at the start of spring and nothing says more “spring in Seattle” than observing cherry blossom trees at the Quad of University of Washington. This year, I felt like there was a small window of time when I could see the cherry blossoms blooming, and when such a nice spring day came, I didn't hesitate for a moment to catch my perfect photo opportunity!
Dzisiaj mam dla Was nie lada gratkę. Pokażę dziś jedno z moich absolutnie ulubionych miejsc w Seattle. Muzeum Szkła czyli Chihuly Garden & Glass Museum. To jedno z najbardziej kolorowych miejsc w mieście, w którym zostaniecie przetransportowani w unikatowy świat szklanych kreacji, we wszystkich możliwych kształtach. Dmuchane szkło jeszcze nigdy nie wyglądało tak pięknie! Każdy, kogo zabrałam do tego muzeum, nawet jeśli nie rozumie sztuki i na słowo “muzeum” krzywi się nieznacznie, po wizycie tutaj jest mega zaskoczony i zauroczony.
W dzisiejszym wpisie chce wam opowiedzieć o ciekawej metodzie poruszania się po Seattle, o kolei jednoszynowej, czyli o naszym Monorail.
Monorail to jedna z atrakcji miasta, kolej jednoszynowa umożliwiająca szybkie przemieszczenie się z Seattle Center do centrum miasta w zaledwie 2 minuty!
Dzisiaj nasz świstoklik przenosi nas tym wpisem do miejsca, które na mojej potterowej liście było od zawsze, a nie myślałam, że uda mi się je odwiedzić już teraz! Mam tutaj na myśli Warner Brothers Studio Tour London The Making of Harry Potter!! THE tour!
Choć od lat uważam się za wierną fankę Harry’ego Pottera, MinaLima do niedawna pozostawało dla mnie tajemnicą! Aż trudno mi uwierzyć, że mogłam przeoczyć coś tak niezwykłego.
Choć aura na zewnątrz nie sprzyja, i czujemy jeszcze ostatnie podrygi zimy, to jest takie miejsce gdzie biały, zimowy krajobraz utrzymuje się przez cały rok i wygląda uroczo również latem. Myślę tutaj o specjalnym miejscu, podpowiedzią niech będzie, że jest to miejsce m a g i c z n e.
Ten rok jeszcze się nie skończył, ale już mogę powiedzieć, że był absolutnie m a g i c z n y jeśli chodzi o podróżowanie. Miałam okazję spełnić kolejne marzenie i odwiedzić Ulicę Pokątną w Universal Studios w Orlando na Florydzie.
Czy Nowy Jork to jeden wielki plan filmowy? Krótki research w Internecie jest w stanie zdradzić nam, że na dzień dzisiejszy istnieje setki seriali, których akcja rozgrywa się właśnie w Nowym Jorku. W tym wpisie chciałabym pokazać Wam, które miejsca w Nowym Jorku kojarzące się ze znanymi serialami możemy naprawdę odwiedzić.
Co jeszcze warto zobaczyć w NYC? Nowy Jork dostarcza tak dużo wrażeń, że po kilku dniach garnuszek wrażeń mamy wypełniony po brzegi i możemy czerpać z niego jakby był workiem bez dna. Takie przynajmniej mam wrażenie, przeglądając kolejne zdjęcia z rolki aparatu. Zdecydowanie zostało jeszcze kilka ciekawostek i smaczków, którymi chcę się z Wami podzielić. W nowojorskie klimaty - go!
Kiedy odwiedzałam przed laty Nowy Jork po raz pierwszy, najpopularniejszymi były taras widokowy Top of the Rock oraz wjazd na szczyt Empire State Building. Zaliczyłam oba, a dzisiaj chce Wam pokazać ten, który skradł moje serce i do którego wracam jak tylko mam szansę oraz polecam wszystkim, a jest nim Top of the Rock!
W dobie ograniczeń podróżniczych naszych czasów, każdy wyjazd, który dochodzi do skutku mega cieszy. Na jesieni 2021 miałam okazję odwiedzić jedno z moich najbardziej ulubionych miejsc w całych Stanach Zjednoczonych. Dopiero zebrałam się żeby uporządkować zdjęcia, ale cii…Lepiej późno niż wcale!
A mowa tutaj o mieście, które nigdy nie śpi, stolicy Broadwayu, Big Apple czyli Nowym Jorku! Już od mojego pierwszego wyjazdu w 2015 roku wiedziałam, że jest to miasto, do którego będę chciała wracać. Tym razem byliśmy tam z kimś, kto jeszcze nigdy nie był w tym tętniącym życiem mieście. Była to super okazja żeby wczuć się w rolę nowicjusza i turysty i odkryć to miasto po raz kolejny! Przy tylu rzeczach, miejscach i budynkach, które wciąż powstają, każda kolejna wizyta pozwala odkryć coś nowego, nawet dla stałych bywalców!
Czy kiedykolwiek szliście brzegiem morza w totalnych ciemnościach?
Ja tak! przyświecając sobie jedynie lampką czołówką i światłem z komórki, wybraliśmy się nad ranem aby przywitać wschód słońca przy tym epickim miejscu. Muszę przyznać, że pomimo towarzyszącego strachu było to ekstra przeżycie! Jedno z tych, na które patrzy się po jakimś czasie i totalnie nie myśli o tym, że podczas tego marszu w ciemności wnętrzności skręcały mi się ze strachu, będę pamiętać tylko to co dobre!
To właśnie dzięki podróżom możemy odkryć coś zupełnie nam nie znanego, unieść wysoko brwi w zdziwieniu czy pokontemplować to, jaki świat jest piękny, czasem dziwny, a na pewno zaskakujący. Do takich właśnie zaskakujących miejsc należało Wai-o-Tapu Thermal Wonderland, które odwiedziliśmy podczas pobytu na północnej wyspie Nowej Zelandii.
Do tej pory, pomimo ciężkich tras, zazwyczaj miałam dużo motywacji i determinacji, żeby iść przed siebie, ale podczas naszej wędrówki do Tongariro Alpine crossing po raz pierwszy w życiu zwątpiłam w swoje siły i byłam o krok od tego, aby zawrócić. Poczułam się niczym Sam i Frodo, jakby to była moja droga do Mordoru. ;P Serio, jeszcze nigdy nie było mi tak ciężko, żeby ukończyć hike, a dlaczego: przeczytajcie dalej!
Witaj w drugiej odsłonie wpisu na temat Hobbitonu! Nasza droga wiedzie w przód i w przód. A jakże! Ostatnio skończyliśmy na odwiedzinach domu Sama Gamgee, ale to jeszcze nie koniec przygody. Zapraszam Was w dalszą drogę śladami Bilba i Froda Baggins zwiedzając Hobbiton, miejsce zarówno magiczne, jak i zielone.
Swoja wizytę w Hobbitonie zaczęliśmy w prawdziwie hobbickim stylu od uczty, lub jak kto woli drugiego śniadania. No przecież nie będziemy wędrować na pusty żołądek! Wsiadamy w autokar, który zawozi nas około 10 minut dalej, gdzie tak naprawdę mieści się Hobbiton, podczas podróży oglądamy materiały filmowe przybliżające nam historię tego miejsca, a także mamy okazję zobaczyć znajome twarze na ekranie m.in. Petera Jacksona czy Frodo Bagginsa (Elijah Wood).
W ostatni dzień podróży zaplanowaliśmy powrót do Hobbitonu. Nie mogłam sobie odmówić tej okazji, zwłaszcza ze względu na najnowszą atrakcję planu filmowego – Bagshot Row. Ta urocza uliczka w Hobbitonie mieści dwie w pełni umeblowane nory hobbickie, wyposażone we wszystko, czego mogłaby potrzebować hobbicka rodzina – od pokoju dziecięcego, przez łazienkę, aż po pralnię!
Czy kiedykolwiek szliście brzegiem morza w totalnych ciemnościach?
Ja tak! przyświecając sobie jedynie lampką czołówką i światłem z komórki, wybraliśmy się nad ranem aby przywitać wschód słońca przy tym epickim miejscu. Muszę przyznać, że pomimo towarzyszącego strachu było to ekstra przeżycie! Jedno z tych, na które patrzy się po jakimś czasie i totalnie nie myśli o tym, że podczas tego marszu w ciemności wnętrzności skręcały mi się ze strachu, będę pamiętać tylko to co dobre!
To właśnie dzięki podróżom możemy odkryć coś zupełnie nam nie znanego, unieść wysoko brwi w zdziwieniu czy pokontemplować to, jaki świat jest piękny, czasem dziwny, a na pewno zaskakujący. Do takich właśnie zaskakujących miejsc należało Wai-o-Tapu Thermal Wonderland, które odwiedziliśmy podczas pobytu na północnej wyspie Nowej Zelandii.
Do tej pory, pomimo ciężkich tras, zazwyczaj miałam dużo motywacji i determinacji, żeby iść przed siebie, ale podczas naszej wędrówki do Tongariro Alpine crossing po raz pierwszy w życiu zwątpiłam w swoje siły i byłam o krok od tego, aby zawrócić. Poczułam się niczym Sam i Frodo, jakby to była moja droga do Mordoru. ;P Serio, jeszcze nigdy nie było mi tak ciężko, żeby ukończyć hike, a dlaczego: przeczytajcie dalej!
Witaj w drugiej odsłonie wpisu na temat Hobbitonu! Nasza droga wiedzie w przód i w przód. A jakże! Ostatnio skończyliśmy na odwiedzinach domu Sama Gamgee, ale to jeszcze nie koniec przygody. Zapraszam Was w dalszą drogę śladami Bilba i Froda Baggins zwiedzając Hobbiton, miejsce zarówno magiczne, jak i zielone.
Swoja wizytę w Hobbitonie zaczęliśmy w prawdziwie hobbickim stylu od uczty, lub jak kto woli drugiego śniadania. No przecież nie będziemy wędrować na pusty żołądek! Wsiadamy w autokar, który zawozi nas około 10 minut dalej, gdzie tak naprawdę mieści się Hobbiton, podczas podróży oglądamy materiały filmowe przybliżające nam historię tego miejsca, a także mamy okazję zobaczyć znajome twarze na ekranie m.in. Petera Jacksona czy Frodo Bagginsa (Elijah Wood).

Są takie historie, które zostają z nami na długo. Dla mnie jedną z nich są Muminki. O wystawie w National Nordic Musuem w Seattle.